Astronomka i entomolożka

Za jedną  z ciekawszych stron życia uważam ciągłą możliwość poznawania, dowiadywania się i uczenia nowych rzeczy. Postcrossing z całą pewnością temu sprzyja, o czym pisałam wcześniej (Same plusy dodatnie;)) wspominając, że zdobywamy i poszerzamy  wiedzę o krajach i miejscach na całym świecie.

Do tej pory preferowaliśmy pocztówki przedstawiające widoki miast, budowle, krajobrazy oraz mapki, gdyż dzięki nim mogliśmy choć trochę poczuć się jak podróżujący turyści.
Czasami jednak przychodzą do nas  kartki, które nie są widokówkami, a mimo to sprawiają nam równie wiele przyjemności i dostarczają nowej wiedzy.

Właśnie dzięki takim pocztówkom poznaliśmy dwie niesamowite kobiety, o których wcześniej nie słyszeliśmy.


Pocztówka od Paula z Wielkiej Brytanii

Verę Rubin – amerykańską astronomkę, autorkę rewolucyjnej teorii o ciemnej materii pierwszy raz zobaczyliśmy na pocztówce od Paula z Manchesteru. Jej nazwisko nic nam nie mówiło (no cóż, nasza, a przynajmniej moja wiedza na temat astronomii kończyła się na Koperniku, zaś najnowsze odkrycia w tej dziedzinie stanowiły dla mnie, nomen omen, ciemną materię). Dopiero gdy z pomocą przyszedł nam wujek Google, ze zdziwieniem odkryliśmy wiele interesujących faktów dotyczących Very Rubin i dziedziny, którą się zajmowała. Nasze zdziwienie było tym większe, gdy dowiedzieliśmy się, że zmarła niespełna rok temu.

Urodziła się w 1927 roku w Filadelfii i już w dzieciństwie interesowała się astronomią.  Pasję Very wspierał ojciec, który pomógł zbudować jej pierwszy teleskop, a także zabierał na spotkania amatorskiego stowarzyszenia astronomów. To dzięki ojcu nie zniechęciła się do studiowania astronomii, mimo że na Swarthmore College w Pensylwanii zasugerowano jej, aby wybrała bardziej kobiecy kierunek, na przykład malowanie obrazów o tematyce astronomicznej (!). Ostatecznie przyjęto ją do Vassar College, gdzie była jedyną absolwentką kierunku astronomii. Chciała kontynuować naukę na Uniwersytecie Princeton, ale tam nie przyjmowano kobiet na studia astronomiczne, tytuł magistra obroniła więc na Uniwersytecie Cornella, a doktorat w 1954 na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie. W 1965 roku została pierwszą kobietą, którą dopuszczono do prowadzenia obserwacji w obserwatorium w Palomar, które wówczas dysponowało najpotężniejszymi teleskopami na świecie. Na przełomie lat 60. i 70. rozpoczęła badania, które doprowadziły ją do sformułowania słynnej teorii o ciemnej materii. Początkowo koncepcja Very Rubin była odrzucana i krytykowana przez wielu naukowców. Dopiero po kilku latach teoria ta została potwierdzona. W 1981 roku Vera Rubin, jako druga kobieta astronom została członkiem National Academy of Sciences. Również jako druga kobieta w historii, w 1996 roku dostała złoty medal londyńskiego Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego. Przez całe życie podkreślała, jak ważne jest, aby kobiety robiły kariery naukowe. Miała czworo dzieci, z których wszystkie uzyskały doktorat w dziedzinach matematyczno-przyrodniczych. Vera Rubin zmarła  25 grudnia 2016 r. w wieku 88 lat.


Pocztówka od Leny z Niemiec

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę pocztówkę, nie byłam zbyt zachwycona. Pomyślałam: a cóż to za pomysł, aby przysyłać kartkę z jakimiś robakami! Zajrzałam na odwrotną stronę i odczytałam opis: „Maria Sibylla Merian (1647 – 1717), „Insekten” Tafel 54 aus „Metamorphosis Insectorum Surinamensium”. Zaintrygowana otworzyłam komputer i poszukałam więcej informacji na temat tajemniczej Marii Sibylli. Po ich przeczytaniu dokładnie przyjrzałam się obrazkowi na pocztówce. Właśnie poznałam nieprzeciętną kobietę, która wzbudziła mój podziw.

Maria Sibylla Merian urodziła się we Frankfurcie nad Menem. Już w wieku 13 lat zajmowała ją obserwacja owadów, a w szczególności motyli, ciem, jedwabników i ich gąsienic. Ojczym (malarz kwiatów) nauczył ją malarstwa i grafiki, toteż Maria dokumentowała swoje spostrzeżenia, malując poszczególne stadia rozwoju tych zwierząt. Dwa lata po ślubie, w roku 1667 wraz z mężem i córeczką przeniosła się do Norymbergii, gdzie kontynuowała swoje badania. W wieku 28 lat opublikowała swoją pierwszą książkę, która zawierała szczegółowe obrazy roślin, jakimi żywiły się gąsienice. Jako żona i matka dwóch córek  znajdowała czas na dalsze badania i pracę. Dom wypełniony był pudełeczkami, słoiczkami i roślinami. W roku 1679 wydała kolejną książkę, efekt prawie dwudziestu lat obserwacji, w której szczegółowo przedstawiła etapy przemiany gąsienicy w motyla.

Maria Sibylla Merian była nie tylko inteligentną, ale przede wszystkim niezależną kobietą. W 1685 roku opuściła męża i przeniosła się z córkami do Holandii. Tam poznała gubernatora Surinamu, a także nawiązała kontakty z innymi przyrodnikami. Zachwycona ich tropikalnymi kolekcjami roślin i owadów, sama postanowiła odbyć egzotyczną podróż do Surinamu. W XVII wieku taka przeprawa statkiem przez Atlantyk musiała trwać ponad dwa miesiące, a ponadto była niebezpieczna. W lipcu 1699 roku, mając 52 lata, Merian wraz z młodszą córką wyruszyła do Ameryki Południowej. Rezultatem  tej trwającej dwa lata ekspedycji (badaczka musiała wrócić wcześniej niż planowała, gdyż zachorowała na malarię) było  dzieło, z którego pochodzi rycina widoczna na naszej pocztówce. Pięknie wydana książka na najlepszym papierze, zawiera 60 kolorowych rycin. Jej wysoka cena spowodowała, że niewielu ludzi ją kupowało. Jednak autorka cieszyła się, że przyniosła radość zarówno miłośnikom sztuki, jak i miłośnikom owadów.

Jeszcze za życia Maria Merian zyskała sławę wielkiego przyrodnika i artystki. Zmarła 300 lat temu, 13 stycznia 1717 roku w Amsterdamie.
Po śmierci szybko zapomniana została ponownie odkryta i doceniona pod koniec XX wieku. Dziś uznawana jest za pionierkę entomologii. W jej czasach wielu przyrodników podzielało jeszcze teorię pochodzącą od Arystotelesa, która głosiła, że owady powstają z gnijącej materii. Merian była jednym z pierwszych przyrodników obserwujących bezpośrednio naturę, zamiast tworzyć fantastyczne spekulacje. Przyczyniła się do wyjaśnienia cyklu rozwojowego owadów, a jej wyprawa do Surinamu zaowocowała odkryciem wielu nieznanych gatunków roślin i zwierząt. Klasyfikacja motyli i ciem sporządzona przez Merian obowiązuje do dzisiaj. Rysunki roślin i zwierząt tropikalnych są uznawane za arcydzieła i kolekcjonowane na całym świecie.

Dwie kobiety żyjące w  odległych od siebie  czasach, zajmujące się zupełnie różnymi dziedzinami nauki, a jednak wiele je łączy. Imponuje mi ich wytrwałość  w dążeniu do celu, odwaga i determinacja w pokonywaniu przeszkód, zamiłowanie do wykonywanej pracy.

∗Zaglądałam na następujące strony:
http://wyborcza.pl/7,75400,21170614,zmarla-vera-rubin-amerykanska-astrofizyczka-dzieki-ktorej.html
https://businessinsider.com.pl/technologie/nauka/vera-rubin-kim-byla/fz8l5vm
https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Sibylla_Merian
http://www.atlasobscura.com/articles/maria-sibylla-merian-artist-insects-flowers

 

 

Reklamy

Marzenia się spełniają!

W postcrossingu, oprócz oficjalnej i rejestrowanej wymiany, można także nawiązywać kontakty z osobami, które chcą wymieniać się kartkami bezpośrednio. Nam również zdarzyło się wysłać parę pocztówek do takich osób. Efektem tego jest bardzo sympatyczna postcrossingowa znajomość z Rossem.

Ross mieszka w  USA, w stanie Alabama i jest już na emeryturze. Kilka tygodni temu wybrał się ze swoim wnukiem w podróż do Kalifornii i stamtąd wysłał nam kilka kartek 🙂

Nowy Meksyk to stan leżący na południowym zachodzie USA. Jego powierzchnia jest nieco większa niż powierzchnia Polski – 315 194 km², lecz pod względem liczby ludności (2 059 178) to prawie pustkowie. Gęstość zaludnienia wynosi tu zaledwie 5,79 osób na kilometr kwadratowy. Krajobrazy stanu to ogromne pustynie, wzgórza, doliny i wąwozy. Główną rzeką tej suchej krainy jest Rio Grande.

O Route 66 wspominałam już we wpisie „Palcem po mapce”. Droga swoją świetność przeżywała w latach trzydziestych XX wieku. Nazywana główną drogą (the Main Street of America), gdyż przebiegała przez centra wielu amerykańskich miast. Steinbeck w swojej słynnej powieści „Grona gniewu” nadał jej miano Drogi Matki (the Mother Road), ponieważ  była szansą dla uciekających przed burzami pyłowymi osadników z Oklahomy, szukających lepszego życia w Kalifornii. Po II wojnie Droga 66 osiągnęła kultowy status. Rozsławiona w piosence „Get Your Kicks On Route 66” między innymi przez takich wykonawców jak Nat King Cole, Chuck Berry, The Rolling Stones. Kiedy zaczęto rozbudowywać sieć autostrad, znaczenie Drogi malało, aż wreszcie w 1985 roku została skreślona z listy krajowych autostrad. Dziś stanowi atrakcję turystyczną i ciągle jest wielu chętnych, aby przemierzać jej kilometry, zatrzymywać się przy urokliwych restauracyjkach i w  przydrożnych barach. Na jej szlaku czeka na turystów wiele niespodzianek  jak na przykład widoczny na zdjęciu parking z oldskulowymi samochodami przy jednym z moteli w Arizonie.

Oto słynny Wielki Kanion Kolorado! Jego długość wynosi 446 km, natomiast szerokość waha się od kilkuset metrów do 29 km. Maksymalna głębokość kanionu wynosi 1857 m! Na tym terenie w 1919 roku utworzono Park Narodowy, który został wpisany na Listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1979 r. Barwy Wielkiego Kanionu zmieniają się w zależności od pory roku, pogody i  pory dnia. Ross napisał, że zachwyciła go cała paleta odcieni czerwieni i pomarańczy, kiedy chwilę przed zachodem słońca podziwiał ten cud natury.

Piaszczysto – żwirowa pustynia Mojave położona jest we wschodniej części Kalifornii. Na jej terenie znajdują się między innymi Rezerwat Narodowy Mojave, Park Narodowy Joshua Tree, Dolina Śmierci, a także wojskowa baza Edwards Air Force. Pustynia swoją nawę  zawdzięcza plemieniu Indian Mohave, które zamieszkiwało te tereny. Na Mojave znajduje się wiele opuszczonych miast, np. Kelso, w którym można zobaczyć zachowaną starą stację kolejową.

Nasz korespondencyjny znajomy osiągnął cel swojej podróży: dotarł do wybrzeża Pacyfiku. Zdjęcie przedstawia fragment drogi stanowej California State Route 1, oznakowanej na niektórych odcinkach jako: Pacific Coast Highway, Cabrillo Highway, Coast Highway. Znana jest na całym świecie, ponieważ biegnie wzdłuż jednej z najładniejszych linii brzegowych w Stanach Zjednoczonych.

Ross swoimi pocztówkami sprawił nam ogromną przyjemność! Nie tylko wybrał dla nas piękne widokówki, ale na każdej z nich krótko opisał przedstawione miejsce oraz swoje wrażenia. Poczuliśmy się jak w podróży!

No i marzenia się spełniają! Jeszcze rok temu nie wiedziałam, skąd mogłabym zdobyć pocztówki z USA, a dziś mam ich cały komplet.

Źródło: Wikipedia

„A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź…”

Zbliżają się  wakacje, a więc czas wyjazdów, urlopów, wypoczynku i leniuchowania. Jest to również okres oderwania się od codziennego zgiełku, wyciszenia, regeneracji organizmu. Wydaje mi się, że wyspa jako symbol ucieczki od świata może być  do tego doskonałym miejscem.  Zatem zapraszam w kolejną postcrossingową podróż na dwie wyspy.

Grecka wyspa Patmos na Morzu Egejskim
(Kartka od Nikosa :))

Patmos jest znana dzięki świętemu Janowi  Ewangeliście, który w swoim biblijnym tekście wspomina o tym, że podczas zesłania na wyspę doznał objawienia opisanego w Apokalipsie. Pod koniec X wieku w stolicy Patmos – mieście Chora – powstał klasztor św. Jana Teologa  (na zdjęciu w lewym górnym rogu). Górująca nad wyspą budowla jest jedną z nielicznych w Grecji zachowanych w prawie nienaruszonym stanie od XII wieku.  Z kolei na małym zdjęciu w prawym górnym rogu widoczny jest fragment Groty Apokalipsy. Znajduje się ona pomiędzy dwoma miejscowościami: Chorą i Skalą i jest uważana za miejsce objawienia  Jana Ewangelisty. Oba zabytki zostały wpisane w 1999 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Wyspa ma powierzchnię 34 kilometry kwadratowe i nie nosi cech typowego śródziemnomorskiego kurortu. Miejsce jest odwiedzane  zarówno przez pielgrzymów wyznania prawosławnego jak i katolików.

Amerykańska wyspa Kauai na Oceanie Spokojnym
(kartka od rodziny Smith :))

Należąca do archipelagu Hawaje wulkaniczna wyspa ma powierzchnię 1,4 tys. kilometrów kwadratowych. Jest najstarszą geologicznie wyspą Archipelagu. Nazywana jest wyspą ogrodów ze względu na niezwykłą przyrodę, którą tworzą tropikalne lasy pełne fantazyjnych roślin, góry, głębokie doliny, strome klify, huczące wodospady i malownicze plaże. Najwyższy szczyt wyspy – wygasły wulkan – Góra Waialeale jest jednym z najwilgotniejszych miejsc na Ziemi (12 350 mm średnich rocznych opadów). Na Kauai były kręcone m.in. takie filmy jak „Poszukiwacze zaginionej Arki” i „Park Jurajski”.

Źródła: Wikipedia, http://www.apostol.pl/czytelnia/polonia-christiana/egejska-jerozolima-czyli-wyspa-apokalipsyhttp://mojehawaje.pl/http://creativemagazine.pl/kauai-wyspa-rajskiego-archipelagu,1826

 

Poproszę ładne znaczki…

Zabawa w Postcrossing to nie tylko otrzymywanie pocztówek i oczekiwanie na nie, ale również wysyłanie różnych kartek w świat. Zawsze, gdy wylosujemy osobę, do której mamy posłać pocztówkę, zastanawiamy się, co może jej się spodobać, czy będzie zadowolona z naszego wyboru, czy utrafimy w jej gust. I chociaż zgodnie z regulaminem portalu, nie ma obowiązku dostosowania się do preferencji uczestników zabawy, to jednak przyjemnie jest, kiedy wysłana przez nas kartka spodoba się adresatowi.

Podobnie jest ze znaczkami. Kiedy zaczynaliśmy przygodę z Postcrossingiem, nie zastanawialiśmy się specjalnie nad wyborem znaczków. Okazało się jednak, że niektóre osoby oprócz pocztówek zbierają również znaczki i proszą, aby były… ładne 🙂

Pierwsze znaczki, które kupiłam, przedstawiały  czerwoną różę i pięknie prezentowały się na pocztówkach.

Chcąc wysłać kartkę priorytetem, wystarczy dokleić znaczek ze słonecznikiem. Razem wyglądają bardzo ładnie i kolorowo!

Kiedy następnym razem wybrałam się na pocztę, aby kupić kolejny zapas znaczków, tych z różą już nie było. Pani w pocztowym okienku zaproponowała mi niezbyt interesujący moim zdaniem znaczek z koziorożcem. Chcąc nie chcąc, nabyłam tylko tyle, ile miałam kartek do wysłania. Pomyślałam, że wybiorę się do innego nieodległego i nieco większego urzędu  pocztowego i tam dokonam bardziej satysfakcjonujących zakupów. Niestety, musiałam się rozczarować. W sprzedaży były tylko znaczki z koziorożcem 😦

Na jednym z blogów dotyczących Postcrossingu autorka podzieliła się swoim pomysłem kupowania znaczków w sklepie internetowym Poczty Polskiej. Skorzystałam z jej rady i jestem bardzo zadowolona. Pomijając fakt, że nie muszę już chodzić do urzędu pocztowego, to jedną z większych zalet takich zakupów jest bardzo duży wybór dostępnych znaczków. (http://www.filatelistyka.poczta-polska.pl/sklep_pl/index.php5)

Mogę teraz bardziej dostosować znaczki do preferencji i zainteresowań różnych osób. Muszę również przyznać, że jestem mile zaskoczona urodą naszych polskich znaczków. Dla  interesujących się filatelistyką to pewnie nic nowego, ale ja do tej pory bardzo rzadko je kupowałam. Jak dowiedziałam się, ze strony Poczty Polskiej, każdego miesiąca emitowanych jest kilka znaczków. Na przykład na rok 2017 zaplanowano emisję 81 znaczków pocztowych.

Oto kilka znaczków, które wraz z pocztówkami wysłaliśmy w świat:

1. Postcrossing uhonorowany polskim znaczkiem. Bardzo nam się podoba i chętnie naklejamy go na pocztówki. Znaczek o tej tematyce dostaliśmy również z Austrii.

2. Ryby zagrożone wyginięciem. Dwa razy wysłaliśmy go osobom, które interesują się wędkarstwem. Były zadowolone.

3.  Polskie produkty regionalne – świetne znaczki do promowania Polski 🙂

4. Znaczki na Boże Narodzenie i Wielkanoc

5. Drewniane cerkwie w Kwiatoniu i Drohobyczu – zabytki wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO

6. Geralt z Rivii – ten znaczek wzbudził najwięcej entuzjazmu u Stanleya z Malezji.

Oto co napisał do nas w mailu, kiedy otrzymał kartkę:
“Hi, thank you so much for this wonderful card. It really did showcase the beauty of the city. Cracow looked so beautiful and I am especially delighted to see the witcher stamp too! I myself play the witcher games and think it is awesome. :)”

Przyjemnie jest sprawić komuś radość za sprawą małego znaczka, który przebył ponad 9 tysięcy kilometrów! 🙂

 

 

Palcem po mapce

Lubimy dostawać pocztówki – mapki. Oprócz zaznaczonych nazw miejscowości często znajdują się na nich symboliczne obrazki, które informują o charakterystycznych dla danego miejsca zabytkach, różnych obiektach,  tradycjach i zwyczajach. Wodząc palcem po kolorowej mapce, możemy czuć się jak turyści planujący swą dalszą podróż. Oto kilka pocztówek tego typu:

To pierwsza pocztówka w formie mapki, którą dostaliśmy. Christina napisała, że mieszka razem ze swoim chłopakiem w miejscowości  Mönchengladbach położonej pomiędzy Düsseldorfem, Kolonią (Köln)  i Akwizgranem (Aachen), a jej rodzina w oddalonym o 250 km mieście niedaleko Frankfurtu.

Postcrosserka  Anika, która napisała do nas pocztówkę, pochodzi z miasta Graz, położonego w południowo-wchodniej Austrii. Nie wiedziałam, że jest to drugie po Wiedniu miasto pod względem wielkości i znaczenia. Na dole pocztówki umieszczone są herby dziewięciu krajów związkowych, które wchodzą w skład Austrii. Graz jest stolicą Styrii (Steiermark).

Rogaland to jeden z 19 okręgów, na które podzielona jest Norwegia. Nasza korespondentka Heidi  pochodzi z miasta Sandnes położonego w Rogaland  w południowo – zachodniej części kraju. W okolicy piękne krajobrazy: piaszczyste plaże, klify i oczywiście fiordy.

Na koniec dwie mapki z USA:

Alabama leży w południowo – wschodniej części kraju nad Zatoką Meksykańską. Jej stolicą jest Montgomery, a największym miastem Birmingham. To właśnie stąd pochodzi Ross, od którego otrzymaliśmy tę kartkę. Miasto jest ważnym ośrodkiem przemysłowym (głównie przemysł metalurgiczny i hutniczy) oraz naukowo – kulturalnym. Na mapce oprócz obrazków przy poszczególnych miastach, znajduje się również flaga Alabamy oraz symbole stanu: trznadel i  kamelia.

Mapka Oklahomy z zaznaczoną trasą słynnej Route 66. Droga 66 została otwarta w roku 1926 i przebiegała przez osiem stanów: od Illinois do Kalifornii. Jej długość wynosiła 2448 mil (3939 km). Zamknięta w 1985 r. obecnie stanowi atrakcję turystyczną. Nie wszystkie jej odcinki są przejezdne. Przez Oklahomę przebiega jeden z najdłuższych – 400 mil.

Bliższe i dalsze wycieczki za wschodnią granicę

Dużo kartek otrzymujemy od naszych wschodnich sąsiadów, szczególnie z Rosji. Ostatnio prezentowałam pocztówkę z Litwy, dziś pokażę jeszcze kilka rosyjskich, które najbardziej mi się podobają.


Zdjęcie przedstawia góry Ałtaj, które rozciągają się w Azji Środkowej na terytorium Rosji (Republiki Ałtajskiej), Kazachstanu, Chin i Mongolii.
Republika Ałtajska  leży w południowej części zachodniej Syberii. Na terenie tej republiki został założony Ałtajski Rezerwat Przyrody, wpisany w 1998 na Listę Światowego Dziedzictwa Przyrody UNESCO. Rezerwat Ałtajski jest jednym z największych rezerwatów Rosji, jego powierzchnia stanowi 9,4% całego terytorium Republiki Ałtajskiej.

Na pocztówce widać przepięknie położony  Monaster Terapontowski – prawosławny klasztor, 20 km na północny wschód od miasta Kirlłow w obwodzie wołgogradzkim. Za jego twórcę uważa się świętego mnicha Teraponta Biełozierskiego, który w 1398 roku wzniósł drewnianą cerkiew. W ciągu XV, XVI i XVII wieku Monaster rozrastał się i był znaczącym ośrodkiem kulturalnym i duchowym. Pod koniec XVII wieku zaczął tracić na znaczeniu i w 1798 decyzją Świątobliwego Synodu Rządzącego został zamknięty. W czasach ZSRR Monaster zaadaptowano na muzeum fresków wykonanych na jego terenie przez mnicha Dionizego, a w roku 2000 kompleks wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Kolejne dwie kartki są z Moskwy:


Na pierwszej Państwowe Muzeum Historyczne, jedno z najstarszych w Moskwie założone w 1872. Widoczny gmach został zaprojektowany w tzw. rosyjskim stylu narodowym i wzniesiony w latach 1875 – 1881. Muzeum przechowuje około 4,5 milionów eksponatów i jest jedną z głównych atrakcji Moskwy. Budynek mieści się na Placu Czerwonym, ale  zdjęcie na pocztówce przedstawia widok  od strony Placu Maneżowego. Oba Place łączy ulica Twerska.

Druga kartka przedstawia pomnik wielkiego rosyjskiego poety okresu romantyzmu Aleksandra Puszkina. Znajduje się on na kolejnym moskiewskim placu  –  tym razem Puszkina oczywiście.

Ostatnia pocztówka nie jest z Rosji, lecz z Ukrainy. Na mapce przedstawiono w formie obrazkowej tradycje poszczególnych  regionów kraju. Szkoda, że nie są podpisane.

Ciekawe jest to, że Juliya, która napisała tę kartkę mieszka na Krymie w Symferopolu. I choć pocztówka posiada w poscrossingowym systemie ukraińskie ID (kod do rejestracji) to znaczek jest rosyjski.

Podróż do Wilna

Wczorajszy dzień rozjaśniła nam pocztówka, która nie przybyła z  bardzo daleka, bo z Wilna, a jednak nas zaskoczyła. Ewa  jest Litwinką, ale ma w Polsce rodzinę, dlatego napisała po polsku. To bardzo miłe!

Na kartce jest kilka naszych rodzimych elementów. Kościół św. Anny (po lewej stronie) z przełomu XV i XVI wieku ufundowany przez wielkiego księcia litewskiego i późniejszego króla polskiego Aleksandra Jagiellończyka. Drugi kościół, pod wezwaniem św. Franciszka i św. Bernarda pierwotnie zbudowany w stylu gotyckim został ufundowany przez króla Kazimierza Jagiellończyka (ojca Aleksandra). Przed kościołem stoi pomnik przedstawiający Adama Mickiewicza opierającego się na złamanej kolumnie. Choć sprawia wrażenie malutkiego, to jednak rzeźba ma wysokość 4,5 m.  Zabytki te znajdują się  przy ulicy Maironio niedaleko rzeki Wilejki.