„A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź…”

Zbliżają się  wakacje, a więc czas wyjazdów, urlopów, wypoczynku i leniuchowania. Jest to również okres oderwania się od codziennego zgiełku, wyciszenia, regeneracji organizmu. Wydaje mi się, że wyspa jako symbol ucieczki od świata może być  do tego doskonałym miejscem.  Zatem zapraszam w kolejną postcrossingową podróż na dwie wyspy.

Grecka wyspa Patmos na Morzu Egejskim
(Kartka od Nikosa :))

Patmos jest znana dzięki świętemu Janowi  Ewangeliście, który w swoim biblijnym tekście wspomina o tym, że podczas zesłania na wyspę doznał objawienia opisanego w Apokalipsie. Pod koniec X wieku w stolicy Patmos – mieście Chora – powstał klasztor św. Jana Teologa  (na zdjęciu w lewym górnym rogu). Górująca nad wyspą budowla jest jedną z nielicznych w Grecji zachowanych w prawie nienaruszonym stanie od XII wieku.  Z kolei na małym zdjęciu w prawym górnym rogu widoczny jest fragment Groty Apokalipsy. Znajduje się ona pomiędzy dwoma miejscowościami: Chorą i Skalą i jest uważana za miejsce objawienia  Jana Ewangelisty. Oba zabytki zostały wpisane w 1999 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Wyspa ma powierzchnię 34 kilometry kwadratowe i nie nosi cech typowego śródziemnomorskiego kurortu. Miejsce jest odwiedzane  zarówno przez pielgrzymów wyznania prawosławnego jak i katolików.

Amerykańska wyspa Kauai na Oceanie Spokojnym
(kartka od rodziny Smith :))

Należąca do archipelagu Hawaje wulkaniczna wyspa ma powierzchnię 1,4 tys. kilometrów kwadratowych. Jest najstarszą geologicznie wyspą Archipelagu. Nazywana jest wyspą ogrodów ze względu na niezwykłą przyrodę, którą tworzą tropikalne lasy pełne fantazyjnych roślin, góry, głębokie doliny, strome klify, huczące wodospady i malownicze plaże. Najwyższy szczyt wyspy – wygasły wulkan – Góra Waialeale jest jednym z najwilgotniejszych miejsc na Ziemi (12 350 mm średnich rocznych opadów). Na Kauai były kręcone m.in. takie filmy jak „Poszukiwacze zaginionej Arki” i „Park Jurajski”.

Źródła: Wikipedia, http://www.apostol.pl/czytelnia/polonia-christiana/egejska-jerozolima-czyli-wyspa-apokalipsyhttp://mojehawaje.pl/http://creativemagazine.pl/kauai-wyspa-rajskiego-archipelagu,1826

 

Poproszę ładne znaczki…

Zabawa w Postcrossing to nie tylko otrzymywanie pocztówek i oczekiwanie na nie, ale również wysyłanie różnych kartek w świat. Zawsze, gdy wylosujemy osobę, do której mamy posłać pocztówkę, zastanawiamy się, co może jej się spodobać, czy będzie zadowolona z naszego wyboru, czy utrafimy w jej gust. I chociaż zgodnie z regulaminem portalu, nie ma obowiązku dostosowania się do preferencji uczestników zabawy, to jednak przyjemnie jest, kiedy wysłana przez nas kartka spodoba się adresatowi.

Podobnie jest ze znaczkami. Kiedy zaczynaliśmy przygodę z Postcrossingiem, nie zastanawialiśmy się specjalnie nad wyborem znaczków. Okazało się jednak, że niektóre osoby oprócz pocztówek zbierają również znaczki i proszą, aby były… ładne 🙂

Pierwsze znaczki, które kupiłam, przedstawiały  czerwoną różę i pięknie prezentowały się na pocztówkach.

Chcąc wysłać kartkę priorytetem, wystarczy dokleić znaczek ze słonecznikiem. Razem wyglądają bardzo ładnie i kolorowo!

Kiedy następnym razem wybrałam się na pocztę, aby kupić kolejny zapas znaczków, tych z różą już nie było. Pani w pocztowym okienku zaproponowała mi niezbyt interesujący moim zdaniem znaczek z koziorożcem. Chcąc nie chcąc, nabyłam tylko tyle, ile miałam kartek do wysłania. Pomyślałam, że wybiorę się do innego nieodległego i nieco większego urzędu  pocztowego i tam dokonam bardziej satysfakcjonujących zakupów. Niestety, musiałam się rozczarować. W sprzedaży były tylko znaczki z koziorożcem 😦

Na jednym z blogów dotyczących Postcrossingu autorka podzieliła się swoim pomysłem kupowania znaczków w sklepie internetowym Poczty Polskiej. Skorzystałam z jej rady i jestem bardzo zadowolona. Pomijając fakt, że nie muszę już chodzić do urzędu pocztowego, to jedną z większych zalet takich zakupów jest bardzo duży wybór dostępnych znaczków. (http://www.filatelistyka.poczta-polska.pl/sklep_pl/index.php5)

Mogę teraz bardziej dostosować znaczki do preferencji i zainteresowań różnych osób. Muszę również przyznać, że jestem mile zaskoczona urodą naszych polskich znaczków. Dla  interesujących się filatelistyką to pewnie nic nowego, ale ja do tej pory bardzo rzadko je kupowałam. Jak dowiedziałam się, ze strony Poczty Polskiej, każdego miesiąca emitowanych jest kilka znaczków. Na przykład na rok 2017 zaplanowano emisję 81 znaczków pocztowych.

Oto kilka znaczków, które wraz z pocztówkami wysłaliśmy w świat:

1. Postcrossing uhonorowany polskim znaczkiem. Bardzo nam się podoba i chętnie naklejamy go na pocztówki. Znaczek o tej tematyce dostaliśmy również z Austrii.

2. Ryby zagrożone wyginięciem. Dwa razy wysłaliśmy go osobom, które interesują się wędkarstwem. Były zadowolone.

3.  Polskie produkty regionalne – świetne znaczki do promowania Polski 🙂

4. Znaczki na Boże Narodzenie i Wielkanoc

5. Drewniane cerkwie w Kwiatoniu i Drohobyczu – zabytki wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO

6. Geralt z Rivii – ten znaczek wzbudził najwięcej entuzjazmu u Stanleya z Malezji.

Oto co napisał do nas w mailu, kiedy otrzymał kartkę:
“Hi, thank you so much for this wonderful card. It really did showcase the beauty of the city. Cracow looked so beautiful and I am especially delighted to see the witcher stamp too! I myself play the witcher games and think it is awesome. :)”

Przyjemnie jest sprawić komuś radość za sprawą małego znaczka, który przebył ponad 9 tysięcy kilometrów! 🙂

 

 

Palcem po mapce

Lubimy dostawać pocztówki – mapki. Oprócz zaznaczonych nazw miejscowości często znajdują się na nich symboliczne obrazki, które informują o charakterystycznych dla danego miejsca zabytkach, różnych obiektach,  tradycjach i zwyczajach. Wodząc palcem po kolorowej mapce, możemy czuć się jak turyści planujący swą dalszą podróż. Oto kilka pocztówek tego typu:

To pierwsza pocztówka w formie mapki, którą dostaliśmy. Christina napisała, że mieszka razem ze swoim chłopakiem w miejscowości  Mönchengladbach położonej pomiędzy Düsseldorfem, Kolonią (Köln)  i Akwizgranem (Aachen), a jej rodzina w oddalonym o 250 km mieście niedaleko Frankfurtu.

Postcrosserka  Anika, która napisała do nas pocztówkę, pochodzi z miasta Graz, położonego w południowo-wchodniej Austrii. Nie wiedziałam, że jest to drugie po Wiedniu miasto pod względem wielkości i znaczenia. Na dole pocztówki umieszczone są herby dziewięciu krajów związkowych, które wchodzą w skład Austrii. Graz jest stolicą Styrii (Steiermark).

Rogaland to jeden z 19 okręgów, na które podzielona jest Norwegia. Nasza korespondentka Heidi  pochodzi z miasta Sandnes położonego w Rogaland  w południowo – zachodniej części kraju. W okolicy piękne krajobrazy: piaszczyste plaże, klify i oczywiście fiordy.

Na koniec dwie mapki z USA:

Alabama leży w południowo – wschodniej części kraju nad Zatoką Meksykańską. Jej stolicą jest Montgomery, a największym miastem Birmingham. To właśnie stąd pochodzi Ross, od którego otrzymaliśmy tę kartkę. Miasto jest ważnym ośrodkiem przemysłowym (głównie przemysł metalurgiczny i hutniczy) oraz naukowo – kulturalnym. Na mapce oprócz obrazków przy poszczególnych miastach, znajduje się również flaga Alabamy oraz symbole stanu: trznadel i  kamelia.

Mapka Oklahomy z zaznaczoną trasą słynnej Route 66. Droga 66 została otwarta w roku 1926 i przebiegała przez osiem stanów: od Illinois do Kaliforni. Jej długość wynosiła 2448 mil (3939 km). Zamknięta w 1985 r. obecnie stanowi atrakcję turystyczną. Nie wszystkie jej odcinki są przejezdne. Przez Oklahomę przebiega jeden z najdłuższych – 400 mil.

Bliższe i dalsze wycieczki za wschodnią granicę

Dużo kartek otrzymujemy od naszych wschodnich sąsiadów, szczególnie z Rosji. Ostatnio prezentowałam pocztówkę z Litwy, dziś pokażę jeszcze kilka rosyjskich, które najbardziej mi się podobają.


Zdjęcie przedstawia góry Ałtaj, które rozciągają się w Azji Środkowej na terytorium Rosji (Republiki Ałtajskiej), Kazachstanu, Chin i Mongolii.
Republika Ałtajska  leży w południowej części zachodniej Syberii. Na terenie tej republiki został założony Ałtajski Rezerwat Przyrody, wpisany w 1998 na Listę Światowego Dziedzictwa Przyrody UNESCO. Rezerwat Ałtajski jest jednym z największych rezerwatów Rosji, jego powierzchnia stanowi 9,4% całego terytorium Republiki Ałtajskiej.

Na pocztówce widać przepięknie położony  Monaster Terapontowski – prawosławny klasztor, 20 km na północny wschód od miasta Kirlłow w obwodzie wołgogradzkim. Za jego twórcę uważa się świętego mnicha Teraponta Biełozierskiego, który w 1398 roku wzniósł drewnianą cerkiew. W ciągu XV, XVI i XVII wieku Monaster rozrastał się i był znaczącym ośrodkiem kulturalnym i duchowym. Pod koniec XVII wieku zaczął tracić na znaczeniu i w 1798 decyzją Świątobliwego Synodu Rządzącego został zamknięty. W czasach ZSRR Monaster zaadaptowano na muzeum fresków wykonanych na jego terenie przez mnicha Dionizego, a w roku 2000 kompleks wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Kolejne dwie kartki są z Moskwy:


Na pierwszej Państwowe Muzeum Historyczne, jedno z najstarszych w Moskwie założone w 1872. Widoczny gmach został zaprojektowany w tzw. rosyjskim stylu narodowym i wzniesiony w latach 1875 – 1881. Muzeum przechowuje około 4,5 milionów eksponatów i jest jedną z głównych atrakcji Moskwy. Budynek mieści się na Placu Czerwonym, ale  zdjęcie na pocztówce przedstawia widok  od strony Placu Maneżowego. Oba Place łączy ulica Twerska.

Druga kartka przedstawia pomnik wielkiego rosyjskiego poety okresu romantyzmu Aleksandra Puszkina. Znajduje się on na kolejnym moskiewskim placu  –  tym razem Puszkina oczywiście.

Ostatnia pocztówka nie jest z Rosji, lecz z Ukrainy. Na mapce przedstawiono w formie obrazkowej tradycje poszczególnych  regionów kraju. Szkoda, że nie są podpisane.

Ciekawe jest to, że Juliya, która napisała tę kartkę mieszka na Krymie w Symferopolu. I choć pocztówka posiada w poscrossingowym systemie ukraińskie ID (kod do rejestracji) to znaczek jest rosyjski.

Podróż do Wilna

Wczorajszy dzień rozjaśniła nam pocztówka, która nie przybyła z  bardzo daleka, bo z Wilna, a jednak nas zaskoczyła. Ewa  jest Litwinką, ale ma w Polsce rodzinę, dlatego napisała po polsku. To bardzo miłe!

Na kartce jest kilka naszych rodzimych elementów. Kościół św. Anny (po lewej stronie) z przełomu XV i XVI wieku ufundowany przez wielkiego księcia litewskiego i późniejszego króla polskiego Aleksandra Jagiellończyka. Drugi kościół, pod wezwaniem św. Franciszka i św. Bernarda pierwotnie zbudowany w stylu gotyckim został ufundowany przez króla Kazimierza Jagiellończyka (ojca Aleksandra). Przed kościołem stoi pomnik przedstawiający Adama Mickiewicza opierającego się na złamanej kolumnie. Choć sprawia wrażenie malutkiego, to jednak rzeźba ma wysokość 4,5 m.  Zabytki te znajdują się  przy ulicy Maironio niedaleko rzeki Wilejki.

 

Same plusy dodatnie ;)

Po pięciu miesiącach wysyłania pocztówek  śmiało mogę stwierdzić, że  zabawa w Postcrossing okazała się strzałem w dziesiątkę! Dlaczego? Oto lista plusów dodatnich 😉

+ Przede wszystkim jest urozmaiceniem naszej codziennej, nie zawsze wesołej egzystencji. Pocztówka znaleziona w skrzynce naprawdę potrafi rozjaśnić dzień, a przede wszystkim wywołać uśmiech na naszych twarzach! Najczęściej syn wyjmuje kartki ze skrzynki i każe nam zgadywać skąd tym razem przyszły. Emocje i zabawa są przy tym ogromne!

+ Podobną radość wywołuje wiadomość z serwisu, że któraś z wysłanych przez nas kartek właśnie dotarła do adresata. Te maile zawsze zaczynają się słowami: „Hurray! Your postcard  arrived!” To nas cieszy, ponieważ oznacza, że niechybnie ktoś inny wylosuje nasz adres.

+ Powiększamy naszą kolekcję pocztówek. My preferujemy kartki z widokami miast, znanych miejsc, zabytków, a także mapy. Postcrossing jest naszym sposobem na podróżowanie. Czyż nie jest to hobby stworzone w sam raz dla takich ludzi jak my? Siedząc w domu, możemy jednocześnie podróżować po całym świecie!

+ Zwiedzamy, ale i kontaktujemy się z osobami w różnym wieku, z różnych krajów, kultur, religii. To takie ekscytujące! Ludzie piszą nam o swoich zainteresowaniach, planach, rodzinach… Po otrzymaniu kartki wysyła się za pośrednictwem serwisu maila z podziękowaniem, więc jest jeszcze dodatkowy kontakt. Pięknie napisał do nas w mailu Brian z Wielkiej Brytanii:  „It is so good to hold out the hands of friendship across the world like this.
W ten sposób podróżując, poznajemy tylu nowych ludzi!

+ Ćwiczymy swój angielski! Ja ostatnio miałam kontakt z tym językiem na studiach. Teraz muszę się dobrze postarać, aby napisać sensownie kartkę czy maila. Podobnie jest z odczytywaniem. Oboje z Pawłem szperamy w internetowym tłumaczu, aby zrozumieć co autor chciał nam przekazać 🙂

+ Poszerzamy naszą wiedzę o świecie. Sprawdzamy w internecie informacje o wszystkich krajach i miejscowościach, z których przychodzą kartki, wyszukujemy wiadomości o zabytkach i miejscach widocznych na zdjęciu.

Nasza zabawa wywołuje u Pawła zainteresowanie i ożywienie, trochę radości i uśmiechu. Jest to ważne, szczególnie, teraz kiedy  nie pracuje, a każdy jego dzień jest pełen smutnych myśli i poczucia, że nie ma już na co czekać.

Oto kilka pocztówek od naszych „znajomych” z innych krajów:

 

Nasze nowe hobby

Niecałe pół roku temu odkryłam coś, co stało się naszym nowym hobby. Ale po kolei.
Lubię czytać książki o Stanach Zjednoczonych, interesuję się geografią i historią tego kraju. Pomyślałam, że fajnie byłoby mieć stamtąd jakieś widokówki. Zaczęłam szukać w internecie, gdzie można kupić kartki z USA i trafiłam na blog dotyczący Postcrossingu. Okazało się, że istnieje serwis społecznościowy (Postcrossing), którego członkowie wymieniają się pocztówkami.

Razem z Pawłem zarejestrowaliśmy się i założyliśmy nasz wspólny profil (dzięki pomocy naszego syna poszło to łatwo i szybko ;)) Na początku można wylosować maksymalnie 5 adresów. Właśnie: nie wybieramy, tylko losujemy! Jest tu element niespodzianki – dokąd trafią nasze kartki? My wylosowaliśmy na początku trzy: do Rosji, do Niemiec i do USA!  Kiedy  pierwsza kartka zostanie odebrana i zarejestrowana w serwisie, wtedy ktoś inny może wylosować nasz adres. I tu jest drugi element niespodzianki: nie wiemy skąd i od kogo otrzymamy pocztówkę. Bardzo nam się ta idea spodobała i wkrótce wciągnęła. Po pięciu miesiącach bycia „postcrosserami” mamy już 34 kartki!

1a-shawns

To jest pierwsza pocztówka, którą otrzymaliśmy.