Śmiechem w chorobę!

Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać.
Reinhold Boller

Obecnie terapia śmiechem jest coraz częściej doceniana przez lekarzy jako metoda wspomagająca proces leczenia w różnych chorobach.  Jednym z ojców śmiechoterapii był Norman Cousins, amerykański dziennikarz, u którego zdiagnozowano  zapalenie stawów kręgosłupa, bardzo bolesną chorobę zwyrodnieniową. Lekarze dawali mu  niewielkie szanse przeżycia, określając je na 1:500. Cousins wymyślił dla siebie terapię, polegającą między innymi na oglądaniu komedii i  czytaniu wesołych książek. Po jakimś czasie bóle zmniejszyły się, a stan zdrowia zaczął się poprawiać. Po dwóch latach Cousins wrócił do pracy na pełen etat. Jego historia zaskoczyła środowisko naukowe i  rozpoczęto szereg badań dotyczących wpływu śmiechu na ludzki organizm.

Z kolei za prekursora stosowania humoru w służbie zdrowia uważany jest dr Hunter Campbell Adams, zwany również Patchem Adamsem.  Kiedy pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, z przyczepionym nosem clowna zaczął rozśmieszać małych pacjentów, środowisko medyczne było zbulwersowane. Dziś ten światowej sławy lekarz i społecznik  jest zapraszany do wielu ośrodków na całym świecie, gdzie wygłasza wykłady dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem. Jest patronem znanego obecnie wszystkim ruchu lekarzy-klaunów, niosącym chorym dzieciom uśmiech i radość.

Badania potwierdzają lecznicze działanie śmiechu w wielu chorobach. U pacjentów z depresją zmniejsza nasilenie objawów choroby. U chorych na schizofrenię śmiech poprawia nastrój i działa przeciwlękowo.  Osoby, które często się śmieją, rzadziej chorują na chorobę niedokrwienną serca oraz zaburzenia rytmu. Badania wykazały również pozytywne skutki śmiechu u chorych na cukrzycę, reumatoidalne zapalenie stawów, atopowe zapalenie skóry.

Terapia śmiechem jest także metodą wspomagającą proces leczenia w chorobach nowotworowych. Na świecie są prowadzone sesje terapeutyczne dla pacjentów chorych na raka. W Polsce prowadzi je w Centrum Onkologii w Warszawie pan Aleksander Łamek, autor książki „Terapia śmiechem”.

W każdej chorobie potrzebne jest pozytywne myślenie, gdyż dodaje ono siły i nie pozwala się poddać. Poczucie humoru i śmiech czasami stają się jedynym orężem w tej trudnej i częstokroć niekończącej się walce. Z naszego doświadczenia wiem, że pomagają nabrać dystansu do wielu problemów, które wydają się przytłaczać i być nie do pokonania. Pośmianie się z tej głupiej choroby choć na chwilę przynosi ulgę  i pomaga oderwać się od kłopotów 🙂

O takim podejściu do choroby opowiada film „4.piętro” w reżyserii Antonia Mercero. I choć jego akcja rozgrywa się na oddziale onkologicznym, to wymowa filmu jest optymistyczna. Film bardzo nam się podobał, polecamy!  (Opis i recenzja filmu).

Na koniec dawka śmiechu: garść dowcipów na temat chorowania i służby zdrowia.

Rozmawiają dwaj lekarze:
– Mam pacjenta, który według wszystkich objawów powinien umrzeć piętnaście lat temu, a on wciąż żyje
– Bywa i tak. To tylko dowodzi faktu, że medycyna jest bezsilna, jeśli pacjent chce naprawdę żyć.

Przychodzi kucharz do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, ostatnio zauważyłem, że nie słyszę na jedno ucho.
– A na drugie?
– Kotlet schabowy, frytki i surówka z kapusty.

Na sali operacyjnej odzywa się pielęgniarka:
– Proszę się nie bać, to całkiem prosta operacja.
– Wiem – odpowiada pacjent.
– Ale ja nie mówiłam do pana, tylko do doktora.

– Panie doktorze, to lekarstwo, które mi pan wypisał, to na co jest?
– Na Bahamy. Jeszcze tylko 48 recept…

Lekarz mówi do chorego podczas obchodu:
– Dziś kaszle pan o wiele lepiej niż wczoraj.
– Nic dziwnego, panie doktorze, przez całą noc ćwiczyłem.

Lekarz zwraca się do pielęgniarki:
– Siostro, jak się czuje pacjent spod siódemki?
– Dziś po raz pierwszy przemówił.
– I co powiedział?
– Że mu gorzej.

Wybrane fragmenty z dokumentacji medycznej

„Żadnych oznak gorączki lub dreszczy u pacjentki nie zaobserwowano, chociaż jej mąż twierdzi, że ostatniej nocy była w łóżku niezwykle gorąca.”

„Pacjent ma żonę, dwie córki i bezpośrednią przepuklinę pachwinową.”

„Pacjent został wypisany ze szpitala ze znaczną poprawą stanu zdrowia, z wyjątkiem tych bólów, które miał przy przyjęciu.”

„Na drugi dzień kolano wyglądało lepiej, a na trzeci zniknęło całkowicie”

„Puls z dobrym wypełnieniem, rytmiczny, dwa, trzy razy na dobę.”

„Pacjent w wieku pięciu tygodni, krzyczy, żadnych skarg.”

∗Korzystałam z następujących źródeł:
http://medicus.lublin.pl/2011/06/post-698/
http://www.top-ebooki.pl/dlaciebie/Terapia_smiechem.pdf
Dowcipy cytuję za tygodnikiem „Angora”

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Śmiechem w chorobę!

  1. Ewa

    Trudno o dobry humor, gdy człowiek zmaga się z chorobą. Poczucie humoru pomaga czasem złapać dystans. Poruszyliście temat bardzo obszerny, za mało miejsca na dyskusję. Więc ja nie o śmiechu, ale o ostatnim fragmencie zacytowanym przez Was. Niestety, to samo życie. Byłam z Tatą na SOR-ze, z powodu wysokiej gorączki nie było z nim kontaktu. Nie będę opisywać szczegółów, istotne jest, że nie chcieli go położyć na oddział. Co zobaczyłam w karcie, gdy już na spokojnie przeczytałam? „Chory nie zgłasza dolegliwości”. Taki czarny humor.

    1. Pewnie, że w takiej sytuacji trudno się śmiać, raczej nóż się w kieszeni otwiera! Aczkolwiek działalność naszej służby zdrowia nieraz była tematem skeczy różnych kabaretów. Bo jeśli nie da się nic zrobić, aby zmienić fatalny stan rzeczy, to przynajmniej można się z niego pośmiać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s