Ameryka, kawa i krem orzechowy

Opieka nad chorym i niepełnosprawnym członkiem rodziny to zadanie bardzo frustrujące i stresogenne, wymagające niejednokrotnie ogromnej siły fizycznej i psychicznej. Nie zawsze jest to łatwe do udźwignięcia, o czym pisałam przy okazji tematu „Żal, złość, bunt…”. A przecież w dużej mierze od  kondycji opiekuna zależy jakość sprawowanej opieki nad chorym i jego samopoczucie.

Nasze życie stało się skomplikowane i co tu dużo mówić, bez większych nadziei na poprawę zdrowia Pawła. Mogłam pogrążać się coraz bardziej w żalu nad samą sobą i nad naszym małżeństwem oraz pielęgnować złość do całego świata. Mogłam przestać się uśmiechać, stać się ponura i narzekająca na wszystko. Na szczęście tak się nie stało. Znalazłam sposób, aby pomimo wszystkich tych problemów związanych z naszą sytuacją zachować pogodę ducha. Zaznaczę jednak, że nie zawsze przychodzi mi to łatwo i nadal zdarzają się chwile, kiedy ogarnia mnie gniew a nad nami przelatuje huragan złych emocji 😦

Każdego dnia znajduję czas na drobne chwile przyjemności i cieszę się drobiazgami! Nie jest to nic odkrywczego, prawda? A jednak w praktyce działa cudownie.

Jedną z moich głównych przyjemności, której oddaję się prawie codziennie jest…podróżowanie po Ameryce, a dokładnie po Stanach Zjednoczonych. Jest to cały rytuał składający się z kilku elementów, z których każdy jest istotny.

Pierwszy – to książka o USA.
Trudno powiedzieć, dlaczego akurat zainteresowałam się tym krajem. Cztery lata temu przeczytałam reporterski zapis podróży Melchiora Wańkowicza „W ślady Kolumba”. Autor w trzech tomach przedstawił obraz Stanów z przełomu lat 50. i 60. XX wieku. Chyba udzieliła mi się jego fascynacja Ameryką, ponieważ od tego czasu zaczęłam poszukiwać książek na temat USA. Do tej pory przeczytałam ich dwadzieścia osiem. Dotyczą nie tylko podróży i zwiedzania, ale również historii i kultury kraju. Dodatkiem do mojej  lektury jest kawa z mleczkiem (drugi element rytuału) oraz kanapka z kremem orzechowym (trzeci element). Wiem, wiem, że dodatki nie są zgodne z obecnym trendem zdrowego stylu życia, ale trudno. Ważne jest to, że przez te piętnaście minut czuję się tak, jak bym naprawdę znajdowała się po drugiej stronie oceanu. Na chwilę zapominam o naszych problemach, relaksuję się i odpoczywam. Wracam do rzeczywistości zadowolona, w dobrym nastroju, gotowa do trudnych wyzwań dnia codziennego.


„Moja Ameryka”

Myślę, że każdy powinien mieć taką swoją  „Amerykę”, czyli sposób na odstresowanie i wyluzowanie.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Ameryka, kawa i krem orzechowy

  1. Łukasz

    Świetny wpis, polecam posiadanie takiego sposobu oderwania się od trudów. Każdy chyba potrzebuje takich rytuałów dla zachowania higieny psychicznej. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s