Książki jak ludzie…

„Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem – to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem.”
przysłowie chińskie

Kiedy byłam dzieckiem potrafiłam w ciągu jednego roku przeczytać tę samą książkę kilka razy. Chętnie wracałam do moich ulubionych lektur, czerpiąc z nich za każdym razem taką samą przyjemność. Nie przeszkadzało mi, że znam przygody bohaterów, wiem co się wydarzy oraz jakie będzie zakończenie.
Spotkałam się natomiast z opiniami niektórych osób, że nigdy nie czytają drugi raz tej samej pozycji właśnie ze względu na znajomość fabuły.

Obecnie jednak rzadko zdarza mi się wrócić do przeczytanych książek, a jeśli już czytam jakąś drugi raz, to na pewno nie w ciągu jednego roku. Ale przyczyną nie jest  znajomość treści, bo jak zauważyłam, po jakimś czasie pamiętam tylko ogólny zarys poruszanego problemu, zapominając o szczegółach.  Myślę, że tkwi we mnie chęć poznawania ciągle nowych książek. Co rusz słyszy się o wydawniczych nowościach, publikowane są listy kolejnych bestsellerów, a w księgarniach  pojawiają się świeże tytuły, które wołają do potencjalnych czytelników: „Przeczytaj mnie!”  Trudno temu nie ulec. I wcale nie narzekam, bo z przyjemnością zaspokajam swoją ciekawość, odkrywając wciąż niepoznane dotąd przeze mnie fakty, historie i zdarzenia.
Zastanawiam się jednak, czy z książkami rzeczywiście nie jest podobnie jak z przyjaciółmi. W młodości człowiek łatwo zawiera przyjaźnie, są one silniejsze i trwalsze niż te późniejsze. W dorosłym życiu ma się wielu znajomych, ale więzi, które z nimi łączą są dużo słabsze. Ulubione książki z dzieciństwa znałam prawie na pamięć, dlatego do dziś potrafię wymienić imiona bohaterów oraz streścić fabułę. Myślę o nich z nostalgią i z radością do nich wracam, czytając je dzieciom (dawniej własnym, teraz uczniom w szkole :)).

Wśród książek, które potem przeczytałam, mogę wymienić takie, które mi się podobały lub wręcz zachwyciły, a także takie, które wywarły na mnie duże wrażenie. Nie mam jednak takich, które czytałabym wiele razy.  Niektóre czytałam najwyżej dwukrotnie. Te książki są jak znajomi, których wspominam bardzo miło, dobrze nam się rozmawiało, spędziliśmy razem wspaniały czas, ale nasze drogi rozeszły się i teraz już się nie spotykamy. Pamiętam tytuł, wiem, że mi się podobała, ale imiona bohaterów uleciały z pamięci, a fabuła już się lekko zatarła.
Czy o takiej książce mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ją znam?

Powroty do dawnych książek czasem mogą przynieść rozczarowanie. Pamiętam jakie wrażenie na mnie zrobiły, gdy przeczytałam  po raz pierwszy „Pogodę dla bogaczy” Irwina Showa, „Lolitę” Vladimira Nabokova czy „Noce i dnie” Marii Dąbrowskiej . Po dwudziestu latach nie odnalazłam już tamtych emocji i wzruszeń. No cóż, zmieniłam się. A może jest tak, że na każdym etapie naszego życia inne książki są dla nas ważne?

Patrzę na nasze półki pełne książek zbieranych przez lata. Co jakiś czas sięgam po którąś z nich, otwieram, kartkuję i nabieram ochoty, aby jeszcze raz zanurzyć się w nią i porozmawiać jak z dawno niewidzianym przyjacielem.

„Książek nie czyta się po to, aby je pamiętać. Książki czyta się po to, aby je zapominać, zapomina się je zaś po to, by móc znów je czytać.”
Jerzy Pilch

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Książki jak ludzie…

  1. Aga

    Nie znałam tego ostatniego cytatu, a doskonale do mnie pasuje. Z reguły narzekam na moją słabą pamięć, ale znalazłam właśnie ten pozytyw, że mogę wielokrotnie na nowo przeżywać książkę, film czy grę. Ostatnio postanowiłam obejrzeć mój ulubiony serial z poprzedniej dekady i ależ to była uczta! Aż się sama się sobie dziwiłam jak mogłam pozapominać tak kluczowe dla fabuły wydarzenia, a nawet samo zakończenie.

    1. Ja coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że warto co jakiś czas wracać do książek i filmów, które nam się kiedyś podobały. Z drugiej strony, trochę mnie drażni, że aż tyle szczegółów zapominam. Moja koleżanka czyta książkę, którą ja czytałam kilka lat temu i bardzo mi się wtedy podobała. Teraz nie byłam sobie w stanie przypomnieć nawet głównego problemu powieści.

  2. Kacha

    Kiedy byłam mała miałam ulubione krótkie książeczki, które kiedy nie było zbyt wiele czasu przed snem czytali mi rodzice. Ubóstwiałam je i znałam na pamięć. Były takie wieczory, kiedy mama lub tata byli już śmiertelnie zmęczeni i chcieli szybko załatwić wspólne czytanie, więc myśląc, że już przysypiam przewracali po 2-3 kartki na raz, chcąc szybciej dotrzeć do końca historii. Niestety zawsze wtedy się wybudzałam i recytowałam z pamięci brakujące fragmenty, karcąc rodziców, że źle czytają 🙂 Mam ogromny sentyment do tych książek, ale chyba nie ze względu na samą historię w nich zawartą, a ze względu na pamięć tych wieczorów, kiedy wszyscy kładliśmy się w jednym łóżku i wspólnie czytaliśmy na głos.
    Obecnie mam mało czasu na czytanie, ale staram się ostatnio zawsze uszczknąć choć trochę lektury przed snem. Nie wracam też do tych samych pozycji, bo mam wrażenie, że jest zbyt mało czasu, a zbyt dużo do przeczytania. Tak samo zresztą staram sie organizować swoje podróże, żeby zwiedzić jak najwięcej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s