Rencista. Szkoda, że nie rentier!

Dziś otrzymaliśmy pismo z ZUS-u z decyzją o przyznaniu renty dla Pawła. Po dwudziestu pięciu latach chorowania i dwudziestu dwóch czynnej pracy zawodowej mój mąż został rencistą. Wiadomość ta nie wpłynęła na niego dobrze. Ja uważam, że przecież formalnie nic się nie zmieniło. Już od jakiegoś czasu nie pracował, więc czy ten papier ma jakieś znaczenie?

Zaraz po studiach Paweł rozpoczął pracę jako nauczyciel matematyki w szkole średniej. Na początku wyglądał tak młodo, że panie woźne kilka razy wzięły go za ucznia i kazały zmieniać obuwie. 🙂
Praca w szkole sprawiała mu przyjemność, lubił kontakt z młodzieżą, która również odpłacała mu sympatią, choć nie koniecznie lubiła się uczyć matematyki. 🙂 Podczas  pierwszych lat pracy choroba tylko nieznacznie dawała o sobie znać. Paweł miał problemy z chodzeniem po schodach, szczególnie podczas przerw, kiedy musiał lawirować w tłumie rozbieganych uczniów. Starał się zawsze iść po stronie poręczy, aby w razie potrzeby móc się przytrzymać.

Politechnika była jego drugim i ostatnim miejscem pracy. Od samego początku zetknął się tutaj z ogromną życzliwością zarówno ze strony przełożonych, jak i kolegów oraz innych pracowników. Postęp choroby był już bardziej widoczny; przy chodzeniu posługiwał się  laską, potem poruszał się o kulach, wreszcie zaczął używać balkonika. Zawsze, kiedy pojawiały się jakiekolwiek trudności, mógł liczyć na pomoc, czy to w doborze odpowiednio dostosowanych sal, czy dopasowaniu planu zajęć do jego możliwości (po południu Paweł miał mniej siły, dlatego wolał zajęcia rano), czy w innych sytuacjach. Przez ostatnich kilka lat pracy Paweł poruszał się na wózku i prowadził zajęcia  tylko w budynkach w pełni dostosowanych.

Ostatnie lata pracy Pawła wymagały od nas obojga sporego wysiłku oraz dobrej organizacji. Mąż nie prowadził już samochodu, więc ja zawoziłam go rano na uczelnię. Kiedy skończył zajęcia, jechałam po niego i przywoziłam do domu, gdzie sama musiałam szybko przygotować się do wyjścia do pracy. Przez dwa lata korzystaliśmy z taksówek dla osób niepełnosprawnych, które przywoziły Pawła do domu.

Przez wiele lat praca była dla Pawła czynnikiem motywującym do walki z chorobą. Niestety w pewnym momencie  wszystkie te trudności  przerosły nas. Paweł na każdym kroku potrzebował pomocy innych. Nie mógł się sam ubrać, nie mógł się poruszać.  Miał coraz mniej sił aby prowadzić zajęcia, przygotowywać się do nich, sprawdzać prace studentów. W końcu uznaliśmy, że nie ma sensu dłużej się tak męczyć. Nadszedł czas zakończenia pracy.

Przyznaję mojemu mężowi medal za ogromną wytrwałość i  hart ducha. 😀 Pracował tak długo jak mógł. Na dłużej nie starczyło już sił.

 

 

 

 

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Rencista. Szkoda, że nie rentier!

  1. Urszula

    Bardzo ciekawy i potrzebny blog. Czytam kazdy wpis. Ze wzgledu na historie rodzinna bardzo interesuja mnie neurologiczne tematy, sledze wszystkie naukowe dokonania i obiecujace badania. Pani blog natomiast pozwala spojrzec na to wszystko bardziej ‚po ludzku’ – z troska, lecz rowniez niesamowitym spokojem i w jakims stopniu akceptacja. Prosze pozdrowic pana Pawla, to musi byc wyjatkowy czlowiek – tak samo jak Pani. (Prosze wybaczyc brak polskich znakow, mieszkam za granica).

  2. Piotrek

    To dobrze, każdy grosz się przyda :). Wielka szkoda, że Pan Paweł nie może już pracować, ale na pewno znajdzie sobie inne ciekawe zajęcie. Inteligentni ludzie się nie nudzą. Pozdrawiam słonecznie z Wrocławia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s