Żona czy opiekunka?

Znalazłam w necie ciekawy artykuł pani Izy Czarneckiej. Czytam we fragmencie:

Partnera osoby z SM wraz z diagnozą czekają zmiany. Po pierwsze: zwiększenie ciężaru odpowiedzialności za rodzinę. Niezależnie od niepełnosprawności chorego, zdrowy partner najczęściej podejmuje się utrzymania rodziny. Oznacza to rezygnację z własnych planów życiowych. Trudno pogodzić konieczność zarabiania na dom, opiekę nad partnerem i rodziną np. z rozwojem zawodowym. Druga trudna sprawa to konieczność podjęcia opieki nad dorosłym chorym. Przynajmniej jedna czwarta osób z SM ma trudności w codziennym funkcjonowaniu. W warunkach polskich, zdrowy partner stopniowo przeobraża się w pielęgniarkę, kierowcę, terapeutę, rehabilitanta itd., staje się de facto jedynym opiekunem. Co gorsza, często jest to zajęcie niewdzięczne, spotykające się z nieodpowiednim przyjęciem nawet ze strony samego chorego, sfrustrowanego narastającą niepełnosprawnością. (Źródło)

W naszym przypadku  drastyczne zmiany nie nastąpiły na początku choroby, ponieważ wtedy postępowała jeszcze powoli. Dopiero po jakimś czasie, właściwie od kilku lat, nasze życie zmieniło się bardzo. Pomimo choroby Paweł pracował 22 lata, nawet gdy był już na wózku, więc utrzymanie rodziny nie spoczywało tylko na mnie. Obecnie wymaga całkowitej pomocy w codziennym funkcjonowaniu. Dla mnie najtrudniejsze i najbardziej obciążające psychicznie jest to, że nie mogę sobie nigdy pozwolić na żadną słabość. Choćbym nie wiem jak źle się czuła, miała gorączkę, migrenę – muszę mu pomóc we wszystkich czynnościach, co łączy się oczywiście z dużym wysiłkiem fizycznym. Czyli –  nie mogę być małą, słabą kobietką nawet na chwilę.
Oprócz pomocy w sensie fizycznym, muszę cały czas czuwać nad nie najlepszym już niestety stanem psychicznym Pawła; co oczywiście nie jest wykonalne, bo sama mam różne doły, załamania i też chciałabym aby w takich sytuacjach ktoś mnie wspierał. W normalnym związku partnerzy  pomagają sobie nawzajem w obu tych sferach.
Jak pogodzić to wszystko? Co zrobić, aby nie być tylko opiekunką chorej, niepełnosprawnej osoby?
Szukam różnych sposobów zarówno dla siebie, jak i dla Pawła abyśmy w zaistniałej sytuacji nie zwariowali do reszty;), abyśmy każdego dnia znaleźli powód do uśmiechu i abyśmy nigdy nie zatracili tego co nas kiedyś do siebie zbliżyło i połączyło.

 

Reklamy

6 uwag do wpisu “Żona czy opiekunka?

  1. Katarzyna

    Najważniejsza jest miłość, ma Pani dużo siły w sobie, mąż to na pewno docenia. Proszę raz na jakiś czas odpocząć i może przerzucić część obowiązków choć na chwilę na dzieci 🙂 Życzę powodzenia bo może Pani tak o sobie nie myśli, ale jest Pani bohaterką 🙂

  2. Marek

    Pani Anno, powiem coś z własnego doświadczenia, czyli z pierwszej ręki. Miałem pod opieką ponad dziewięćdziesięcioletnią, obłożnie chorą babcię, a potem bardzo ciężko chorą matkę i trwało to łącznie ładnych parę lat.
    Tak więc na podstawie tych moich doświadczeń uważam, że zadanie opieki tego rodzaju ABSOLUTNIE NIE JEST NA SIŁY JEDNEJ OSOBY – TO JEST NIEWYKONALNE. Chyba, że właśnie z fatalnym skutkiem dla własnego zdrowia fizycznego i psychicznego i prawdopodobnie ostatecznie i tak jakimś rodzajem załamania.
    Uważam, że trzeba sobie szukać wszelkiej możliwej pomocy i osób towarzyszących nam w tak trudnej sytuacji – poczynając od najbliższej, potem dalszej rodziny, przyjaciół, znajomych a nawet życzliwych, empatycznych sąsiadów i wreszcie osób z pomocy społecznej i wolontariuszy. W SUMIE RAZEM, W GRUPIE WPIERAJĄCYCH OSÓB MOŻNA WÓWCZAS DAĆ RADĘ 🙂 i uzyskać też efekt taki, że osoba, którą się opiekujemy ma bardziej urozmaicone otoczenie i nie jest „skazana” tylko na jedną osobę (czyli na nas), która jest nią obciążona od rana do nocy – więc chory ma też siłą rzeczy mniejsze poczucia bycia ciężarem dla swojego partnera (co też jest korzystne i z pewnością poprawia relację i jej klimat).
    I wreszcie ten opiekujący się partner ma więcej możliwości psychicznego i fizycznego relaksu, jak też skorzystania z pewnych dobrych i fajnych rzeczy, które przynosi życie i z których nie korzysta tylko dlatego właściwie, że ogranicza go zmęczenie i nieustający obowiązek, w którym nie otrzymuje wsparcia i zastępstwa i przecież ma wówczas święte prawo odczuwania straty i przykrości z tego powodu…. Tak nie może być – to trzeba zmienić, bo to się i tak na dłuższą metę nie uda – nie jesteśmy herosami i siłaczkami (owszem, w literaturze to się zdarza i nawet czasem w życiu realnym, ale to są skrajne i rzadkie przypadki a cena takich skrajnych poświęceń i nieustającej, ciężkiej pracy, może być tak wysoka (dla wszystkich – dla obu stron!), że moim zdaniem nie warto jej płacić i trzeba zrobić wszystko, żeby znaleźć mniej radykalne rozwiązanie i „nie jechać po bandzie”, czy też nie próbować przebić głową muru… Życzę jak najlepszego zdrowia dla Pani męża, Piotra, również dla Pani, Pani Anno i jak najwięcej sił i inwencji, żeby wspólnie z innymi chętnymi osobami zapewnić sobie choć trochę odciążenia i większej możliwości manewru. Na szczęście nie żyjemy sami i naprawdę można znaleźć takie osoby, choć z pewnością nie zawsze jest to łatwe i nie zawsze na jest łatwo pomoc przyjąć i poprosić o nią, ale przecież na umiejętnościach tego rodzaju polega chyba między innymi nasze człowieczeństwo i umiejętność empatii i międzyludzkiej solidarności. 🙂

    1. Dziękuję Panie Marku za cenne uwagi. Ma Pan całkowitą rację, przecież chciałabym,aby „starczyło mnie” dla męża jeszcze na długie lata 🙂 Pozdrawiam.

  3. Grzegorz

    Pani Anno,

    jestem jeszcze singlem, ale mam nadzieje, że moja przyszła żona będzie kobietą taką jak Pani – rozumiejącą co znaczy miłość na dobre i na złe. Sam też staram się to zrozumieć.

    Ten blog jest bardzo dobrą przeciwwagą dla wszechobecnych, promujących egocentryzm i konsumpcjonizm, treści „wylewających się” z mediów społecznościowych . Niby kilkanaście postów, ale ich pozytywny przekaz i moc są ogromne.

    Pozdrawiam Panią i Pana Pawła!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s